Matko Polko, gdzie z tym cycem?! Moja opinia o karmieniu piersią w miejscach publicznych

Co ja mogę wiedzieć?

Byłam matką karmiącą. Karmiłam dziecko piersią przez cztery miesiące i choć niektórzy złośliwie komentują, że to krótko, to były najdłuższe cztery miesiące w moim życiu. Ale nie o tym miało być. Miało być o piersiach w miejscach publicznych.

Jak nietrudno się domyślić, ortodoksyjną fanką karmienia piersią nie jestem. Poza oczywistymi plusami tej formy żywienia dziecka (podawanie mu naturalnego, dobrze zbilansowanego pokarmu, dostarczanie przeciwciał i budowanie odporności oraz aspekt ekonomiczny), dostrzegam sporo minusów. Największy? Wstyd.

Tak, wstydziłam się karmić swoje maleństwo, wychodziłam w miejsca publiczne tylko wtedy, kiedy musiałam i karmiłam, zasłaniając się pieluszką tetrową lub kocykiem. Nie osłaniałam ciała tylko w domu przy rodzinie i przyjaciółkach, bo tak było mi wygodniej (miałam dość szamotania się dziecka pod warstwą materiału, a wychodzić do innego pokoju po tygodniach życia w samotności też nie chciałam), ale zarówno ja jak i moi bliscy odczuwaliśmy dyskomfort. Wszędzie czułam się zawstydzona i wiedziałam, że zawstydzam innych.

Niech się wstydzi ten, kto widzi?

Żyjemy w chorych czasach, w których kobieta to przede wszystkim ciało. Prawie każda reklama ma podtekst seksualny, nagość wykorzystywana jest bez żadnych zahamowań, jest po prostu towarem. Erotyzacja kobiecych piersi spowszedniała do takiego stopnia, że zapomnieliśmy, że oprócz wywoływania u mężczyzn silnego ślinotoku kobiecy biust pełni jeszcze inną bardzo ważną rolę – ma wykarmić nasze potomstwo.

Często słyszę lub czytam teksty typu „To jest naturalne, nie ma się czego wstydzić, przecież dziecko musi jeść!” lub „Niech się wstydzi ten, kto widzi!”. Ok., najważniejsze jest dobro maleństwa i zaspokajanie jego potrzeb. Każda młoda mama myśli przede wszystkim o dziecku (i słusznie), a przyjście na świat noworodka diametralnie zmienia jej sposób postrzegania świata. Ale – zawsze jest jakieś ale – nawet jeśli ona nie ma oporów przed karmieniem, a swój biust traktuje w danej sytuacji tak aseksualnie jak nigdy wcześniej, to nie łudźmy się, że całe otoczenie też zmieni swój sposób postrzegania rzeczywistości tylko dlatego, że ona ma dziecko. Tak nie będzie, bo nie da się poprzez cudze doświadczenie zrobić przemeblowania w swojej głowie. Po drugie nie pomogą infantylne rymowanki, bo po pierwsze – są infantylne, a po drugie osoba, do której mówisz, wstydzi się i właśnie dlatego tak reaguje.

Dyskryminacja czy prowokacja?

W sierpniu bieżącego roku zrobiło się głośno o kobiecie, która ponad dwa lata temu w jednej z sopockich restauracji zaczęła karmić piersią swoje dziecko. Kelner poprosił ją, by robiła to dyskretniej. Według relacji kobiety i jej bliskich poprosił ją o pójście z dzieckiem do toalety, według pracowników restauracji wskazał miejsce przy innym stoliku, gdzie ona i dziecko byliby mniej widoczni dla pozostałych gości. Bez względu na to, kto kłamie, ta historia swoją kontynuację miała na sali sądowej. Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego pozwało restauratora za dyskryminację kobiety, powołując się na ustawę o wolności sumienia i wyznania. Dalszy przebieg sprawy oraz to, czy pani Liwia pozwała restauratora dla idei czy dla odszkodowania (bo i takie komentarze można przeczytać w sieci) nie jest tak naprawdę istotne. Ważne jest, że rozpoczęła się publiczna debata na temat karmienia w miejscach publicznych, w której głos zabrał nawet sam minister zdrowia.

Dobrze, że jako społeczeństwo zaczynamy głośno mówić o takich sprawach. Dobrze, że zwracamy uwagę na różne aspekty danej sytuacji i staramy się (przynajmniej niektórzy) zmienić swój sposób widzenia kobiecego biustu. Nie spodziewajmy się jednak, że zmiany zajdą z dnia na dzień. Nie oczekujmy od wszystkich wokół, że będą rozczulać się, widząc nasze maleństwo w porze karmienia. Spory odsetek osób poczuje się w takiej sytuacji skrępowany a nawet zniesmaczony i ma do tego prawo. Te osoby będą podchodzić do karmienia w miejscach publicznych jeszcze bardziej sceptycznie lub wrogo. Dlatego jeśli jesteś mamą karmiącą i zależy Ci na zmianie mentalności innych Polaków, nie prowokuj, rozmawiaj i wyjaśniaj, ale nie narzucaj innym swojej opinii i w miarę możliwości zakrywaj swój biust.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

wpDiscuz